SCENARIUSZ IMPREZY ŚRODOWISKOWEJ
ZORGANIZOWANEJ Z OKAZJI DNIA STRAŻAKA

Wiesława Trzęsicka

Laski 5.05.2002

powrót do strony głónej



Na scenę wchodzą dzieci. Pierwsze dziecko trzyma w rękach duży wóz strażacki (zabawka). Wszyscy śpiewają piosenkę

„Strażak to bohater”

1. Gwałtu, rety, co się dzieje? Ogień wielki płonie w lesie, a wiatr silny przy tym wieje i zniszczenie, i dym niesie. Co tu robić? Kogo wołać? Straż pożarna wnet przybywa, Gdy do ognia ugaszenia ktoś pomocy głośno wzywa.
2. Pędzi wielki wóz strażacki i syreny alarmują, by do ognia się nie zbliżać – wszystkich ludzi informują. Taki strażak to bohater – chociaż dym go szczypie w oczy, Ryzykuje życie stale, z ogniem walkę musi toczyć.

Dziecko I recytuje wiersz:

„Strażak” Co tak huczy? – to syrena. Co tak dzwoni? – dzwonek. Jadą wozy ulicami, pędzą jak szalone.
A na każdym sprzęt strażacki i strażaków para. Gdzie tak spieszą? Dokąd pędzą? Pewnie do pożaru.
Śpiewa uczeń przebrany za strażaka:

„Strażacy”

1.Tra ta ta ta! Tra ta ta ta! Czyja to trąbka gra? Hej tam, na boki, jacy tacy, Samochodem mkną strażacy! Pożar, pożar! To dom gore! Nadjechali w samą porę!
2.Tra ta ta ta! Tra ta ta ta! Czyja to trąbka gra? Przyjechały samochody, Tryska w górę strumień wody. Jakich takich iskry straszą, A strażacy pożar gaszą!
Tra ta ta ta! Tra ta ta ta! Tra ta ta ta, ta ta!

Na scenę wychodzi narrator - nawiązuje do obchodów Dnia Strażaka:

Jadą najczęściej do pożaru. Dzisiaj jednak w uroczystych strojach przybyli tutaj, aby uczcić swojego patrona – Świętego Floriana. My, uczniowie Zespołu Szkół w Laskach, wraz z życzeniami, dedykujemy Wam, kochani strażacy, kilka chwil z wierszem i piosenką.

Na scenę wchodzi para prowadzących : (dziewczyna i chłopiec w strojach wieczorowych.)

Prowadząca:
Świat obfituje we wszelkie festiwale piosenki. Są festiwale międzynarodowe, jak na przykład festiwal Eurowizji.
Prowadzący:
Mamy też nasze rodzime festiwale. Chociażby festiwale piosenki w Sopocie i Opolu, a jeszcze nie tak dawno i w Zielonej Górze.
Prowadząca:
Ale nikt nie wie, a może nie pamięta, że również przez te wszystkie lata odbywały się festiwale piosenki strażackiej.
Prowadzący:
I właśnie dzisiaj chcielibyśmy przypomnieć i zaprezentować, największe szlagiery tych festiwali.
Prowadząca:
Już nasze prababki kochały się w strażakach i na widok munduru strażackiego wręcz mdlały. Zwłaszcza, kiedy przez miasto defilowała orkiestra strażacka.

Wchodzi dziewczyna w stroju z przełomu wieku, podobnie czteroosobowy chór, który śpiewa refren piosenki z repertuaru Haliny Kunickiej

„Orkiestra dęta”

Pa. Pa, pa ...
Niby nic, a tak to się zaczęło. Niby nic, zwyczajne pa, pa, pa. Jest w orkiestrach dętych jakaś siła. Bo to było tak!
Babcia stała na balkonie, Dołem dziadek defilował. Ledwie go ujrzała, nieomal zemdlała, Skrapiać trzeba było skronie.
Dziadek z miejsca zmylił nogę. Pojął czas rozpocząć dzieło. Stanął pod balkonem, huknął jej puzonem, No i tak to się zaczęło ...
Pa, pa, pa ...

Prowadzący:
Lata dwudzieste, lata trzydzieste... I wielkie przeboje wszech czasów.
Prowadząca:
W tym czasie na wsiach kwitł folklor strażacki. Proste chłopy z Ochotniczej Straży Pożarnej przy czyszczeniu gaśnic, czy beczkowozu układali swoje przyśpiewki strażackie, które dziś wtopiły się w nasz rodzimy folklor.

Grupa 4 chłopców, ubranych w mundury strażackie śpiewają na melodię piosenki

„Te opolskie dziołchy”

Te strażackie chłopy wielkie paradnice Kazali se kupić pianowe gaśnice. Czerwone gaśnice, białe wężownice, By móc ugasić całą okolicę.
Jeden z występujących chłopców mówi:
A w górach nasze kolegi śpiewoli tak ...

„Hej bystra woda”

Hej, bystra woda, bystra wodiczka, Płynęła z węża strażaczka Janiczka. Płynęła sobie na Kuby chałupę, Zalała wszystko i sąsiada zupę. Płynęła sobie na Kuby chałupę, Zalała wszystko i sąsiada zupę.
Prowadząca:
Lata sześćdziesiąte – to okres, kiedy na parkietach króluje rock-and-roll. Na sobotnich potańcówkach w remizach strażackich, małolaty wzdychają do mundurów strażackich, a stacje radiowe nadają szlagier ( dziewczyna ubrana w bluzkę z „łódką” i w sztywną spódnicę.)

„Och Karol”

O Karol – tyś komendant nasz, Zawsze odważny w remizie trzymasz straż. O Karol – kiedy spotkam cię, Ty zdołasz ugasić pożar w sercu mym. Nigdy, nigdy Ciebie nie zapomnę, Tyś odważny tak, Powiedz mi czemu na tańcach Ciebie brak? Ty masz, ty masz teraz służbę, Ja rozumiem Cię, Wstąpię do strażaków zauważysz mnie.
Prowadzący:
Na festiwalu w Sopocie w 1971 roku, wystąpił niepozorny chłopak z O.S.P. Starachowice i wyśpiewał pierwszą nagrodę sopockiego jury.
Na scenę wychodzi skromnie ubrany, nieśmiały chłopiec z zabawką w ręku – wóz strażacki.

„Jej portret”

Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt. To prawda niepotrzebna wcale mi, Gdy razem przyjdzie nam przez życie iść, Talizman mój, piękny wóz, Niedokończony jasny portret twój. Uniosę Cię, ocalę wszędzie. Czy będziesz przy mnie, czy nie będziesz. Przez życie przejdziem wozie strażacki mój. Obdarowany tobą miły, gdy powiesz do mnie kiedyś bywaj, Uronię łzę, smarując osie twych kół.
Prowadząca:
Nie sposób nie wspomnieć w dzisiejszym dniu, o tak ważnym niegdyś festiwalu piosenki radzieckiej, który odbywał się w Zielonej Górze. Ciepło się wokół serca robi na samą myśl, że właśnie za chwilę usłyszymy popularną piosenkę.
Na scenę wychodzi chłopiec w stroju galowym, z brodą i wypchanym brzuchem. W ręku trzyma białą chusteczkę.

„Oczy czarne”

Oczi cziornyje, ruka cziornaja, To sawieckaja straż pożarnaja. Ogoń krasnjejet, strażak blednjejet, On to pierwyj raz w akcju straży wlazł. Ogoń krasnjejet, strażak blednjejet, On to pierwyj raz w akcju straży wlazł. Oczi cziornyje, ruka cziornaja, Spasła cełyj dom straż pożarnaja. Kak nam wjesjeło, budem tancewac, Sztyrlic gieroj nasz spasł sawjeckuju straż.
( Kłania się nisko i wolno schodzi ze sceny ).
Prowadzący:
Ogniste rytmy zawsze zagrzewały strażaków do walki z żywiołem. W latach dziewięćdziesiątych popularność zdobyła piosenka

„Pożar w Kwaśniewicach”

1. W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom! W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom! Jedzie, jedzie straż ogniowa, trąbka gra, Sam Komendant dziś prowadzi wóz. Jadą, jadą odważni strażacy, A beczkowóz wzbija w niebo kurz.
Pa, pa, pa ...
2. Złote chełmy na ich głowach lśnią, Złote chełmy na ich głowach lśnią, Zgaszą ogień, oddział motopompę ma, Sikawkowy radę sobie da. Przyjechali, już są przy pożarze, Połączyli zaraz węże dwa.
Pa, pa, pa ...
3. Dzielnych zuchów ma ogniowa straż, Dzielnych zuchów ma ogniowa straż, Powracają, trąbka znów wesoło gra, Do remizy kilometry dwa. Ugasiła ogień straż ogniowa, Każdy strażak dziarską minę ma. Pa, pa, pa ...

Prowadząca:
Straż pożarna zawsze skupiała wokół siebie ludzi, którzy w każdej chwili i o każdej porze gotowi byli nieść pomoc ludziom potrzebującym jej.
Prowadzący:
Dzięki strażakom ocalało wiele domostw, pól, lasów, istnień ludzkich.
Prowadząca:
Dzisiaj w Waszym dniu, w tym jedynym dniu w roku, chcemy złożyć Wam nasze podziękowania.
Prowadzący:
Oby ten dzień był świadectwem tego, że myślimy i podziwiamy Was przez 365 dni w roku.
Na scenę wychodzą uczestnicy kabaretu i śpiewają na melodię

„Przeżyj to sam"

Dzisiejszy dzień Wam dajemy w darze, Tym, którzy bronią naszych snów. Ofiarna pracą przy6 pożarze, Dajecie wyraz bohaterstwa znów. Ktoś mógłby myśleć, błaha sprawa, My wiemy dobrze, znojny trud. Ogień to wcale nie zabawa, Pogromcą ognia czapki z głów.
Przeżyj to sam. Przeżyj to sam, Nie zamieniaj serca w twardy głaz, Póki jeszcze serce masz. Przeżyj to sam, przeżyj to sam. Gdy razem z nimi będziesz iść, Nauczysz się dla innych żyć, Dla innych żyć.
Na pustej scenie słychać wycie syreny strażackiej. Inscenizacja do lektury Czesława Janczarskiego

„Jak Wojtek został strażakiem”

Narrator:
Lasem, łąką, polem biegną kręte dróżki. Zawiodą nas one do wsi Kozie Różki. Ta wioska od dawna w okolicy słynie ze straży pożarnej najdzielniejszej w gminie. Mają tu strażacy samochód czerwony. Na szerokich kołach czarne lśnią opony. Mają sprzęt strażacki bogaty, nie skąpy: drabiny, gaśnice, sikawki i pompy.
Grupa I
Na pomoc! Na pomoc, ile sił w motorze!
Grupa II
Pożar! Pożar!
Narrator:
Kto lepiej niż strażak w nieszczęściu pomoże?
Wszyscy:
Niech żyją nasi dzieli strażacy! Wojtek wychodzi na środek: Chciałbym gasić z wami ogień, nieść ratunek, nie znać trwogi...
Chór strażaków:
Idź, Wojtusiu, do Kowala. Kowal Bonifacy jest tu komendantem strażackiej drużyny.
Strażak I
Serce złote!
Strażak II
Dusza szczera!
Strażak III (kiwa palcem)
Chociaż groźny z miny.
Wojtek podchodzi do Kowala Bonifacego.
Wojtek
Chciałbym gasić z wami ogień, nieść ratunek, nie znać trwogi. Myślę o tym w dzień, a nocą śnię o hełmach, co się złocą. Kowal: Cenię twoje chęci! Chwalę wolę taką, Lecz jeszcześ mi za mały, smyku, na strażaka.
Po chwili zastanowienia podnosi palec do góry:
Będziesz w straży, gdy z Wojtka, przemienisz się w Wojciecha!
Piosenka w wykonaniu chóru uczniów

„Gdy zadzwonią na alarm”

Gdy zadzwonią na alarm - my pędzimy co tchu – znowu gdzieś się rozszalał groźny pożar – nasz wróg... znowu ludzka gdzieś rozpacz i cierpienie i lęk – więc strażacka jednostka na ratunek już mknie!
Nie czuwamy na granicach, nie bronimy gór ni morza, ale cała okolica nasz bojowy zna wóz. Gdy sekundy wprost się liczą, gdy na ostre idzie gra- on czerwoną błyskawica wśród zamarłych ulic gna.
Czy wylała gdzieś rzeka, czy zapalił się las – wyruszamy w pośpiechu, aby zdążyć na czas. A gdy kończy się akcja – nikt nie daje nam róż... taka służba strażacka... taka służba i już.. Nie czuwamy ...
Na scenę wychodzi zespół taneczny. Wszyscy strażacy razem z Wojtkiem przyglądają się ludowym tańcom przy melodii fletów (gra grupa dziewczynek).

„Maryniu, Maryniu”

Strażacy schodzą ze sceny. Wojtek układa się do snu.
Wojtek:
Niech mi w nocy się przyśni wóz strażacki. I jeszcze, że gram pięknie w orkiestrze...
Nagle słychać hałas. Nagranie.

Wojtek: Czy to świat się wali? Pożar! Pożar! Dom się pali!
Wybiega na środek.
Piorun trafił w dom sąsiada!
Narrator:
Już ogień na strzechę wdziera się zdradziecko. (słychać płacz dziecka)
Wojtek:
Cóż to słychać? W izbie płacze dziecko!
Narrator (w tym czasie Wojtek wykonuje to, o czym Narrator opowiada):
To w płonącym domu, w łóżeczku z wikliny, obudził się Henio, sąsiadowy synek. Ani jednej chwili nie ma do stracenia! Brzdęk! – wybita szyba. Wyniósł Wojtek Henia.
Wojtek wynosi Henia (lalkę)
Narrator:
Już biegną strażacy. Przerwana robota. Samochód z remizy Wyskoczył przez wrota. I warczy, i pędzi, aż pył bije w oczy.
A Wojtek wciąż dzwoni.
Wojtek:
Ratunku! Pomocy!
Strażacy powtarzają akcję gaszenia.
Narrator:
Pożar ugaszony. Dzielni są strażacy!
Kowal Bonifacy:
Kto dzwonił na alarm?
Wszyscy strażacy:
Kto małego Henia
wyniósł w czasie burzy z dymu i płomienia?
Grupa I
To Wojtek! To Wojtek!
Grupa II
Niech żyje!
Wszyscy podchodzą do Wojtka i ściskają mu rękę. Wreszcie podchodzi Bonifacy.
Bonifacy (salutuje):
Czyn ten, ciebie, Wojtku, przemienił w Wojciecha. (Do wszystkich)
Niech się wszyscy w koło dowiedzą dziś o tym: czeka cię nagroda, hełm strażacki złoty.
Strażak I
Będziesz, Wojtku, służył w ochotniczej straży.
Strażak II
I pojedziesz z nami, gdy pożar się zdarzy.
Strażak III przynosi hełm i pas, podaje Bonifacemu, który ubiera Wojtka.
Wojtek:
Jestem wesoły, szczęśliwy.
Wszyscy:
Strażak z niego prawdziwy. Piosenka:

„We wsi święto”

Już tubalnie grzmią puzony, pan komendant daje znak! I klarnetów słychać tony, bębny, też podjęły takt! Ochotnicza Straż Pożarna na naradę idzie dziś, w koło tłoczy się dzieciarnia, a tłum wiwatuje – bis!
Ref. We wsi święto, wielkie święto oczy śmieją się dziewczętom serce wystukuje marsz kiedy defiluje straż. 2x
1.Takich drugich chłopców szukać i ze świecą – próżny trud! Dla nich to nie żadna sztuka wszystko umieć, wszystko móc! Po drabinie wprost do nieba w jednej chwili gdzieś się wspiąć, zgasić pożar, a gdy trzeba, to w paradzie udział wziąć!
2.Te mundury granatowe taki mają wdzięk i szyk, że dziewczyny tracą głowę... tylko strażak – albo nikt! I dla miłej sercu sprawy chcą rozpalić ogień w nas! Taki płomień, co go nawet nasza nie ugasi straż!
3.Piękne panie! Najpierw służba, ona dla nas pierwsza jest! Alarm serca nas nie wzrusza, gdy na inny trzeba biec! Służyć ludziom i ochraniać, tego pragnie nasza straż... Gdy spełnimy to zadanie – i na miłość przyjdzie czas!

W czasie śpiewania refrenu wszystkie dzieci na scenie maszerują , schodząc ze sceny w takt piosenki machają zebranym.


powrót